Pomruk
Michał Śmielak — Literatura

– Rozumiem. – Krabski dopił drinka. – Mój wujek to miał, pierdolnął wszystko i pojechał w Bieszczady, alpaki zaczął hodować. To takie gówno, większe od psa, puchate, niegroźne. Rozkręcił biznes, bachory zaczęły do niego zjeżdżać na spacery z tą menażerią, zaczęła się kasa robić. Potem otworzył kolejny biznes z alpakami w Pieninach, po pół roku w Zakopanem, Bielsku, Szklarskiej Porębie, Karpaczu. No i po dwóch latach znowu kręci małą fortuną, a każda alpaka w tym kraju należy do niego. Jak ktoś chce wejść w biznes z tym wełnianym bydłem, to wujaszek natychmiast nasyła na niego WCB.

– Co?

– WCB. Wypierdalaj, Chuju, z Biznesu. Staszek, my to mamy we krwi. Nie znosimy stagnacji, konkurencji, zwierzchników. Jesteśmy pierdolonym rekinami, a rekin nie może nagle powiedzieć: no i chuj, znudziło mi się, przestaję polować. Zdechnie.

– Czy jestem rekinem? – zapytał retorycznie, zastanawiając się, czy jego rozmówca też jest w spisku. W końcu opłacił kilka lokalnych związków, żeby głosowały właśnie na niego podczas wyborów nowego prezesa.

– Staszek, zaczynałeś od sprzedaży magnetowidów z materaca na rynku, a dzisiaj ile masz firm?

– Ani jednej. – Uśmiechnął się.