Pomruk
Michał Śmielak — Literatura

Stadnicki dość wymownie popatrzył na przyjaciela, ten zbladł, spojrzał trwożliwie na Darka, który stał, trzymając go za kark jak szczeniaka.

– Staszek, nie możesz, tak nie można – zaprotestował Drozdowski. – Ja jestem, do kurwy nędzy, ministrem tego jebanego kraju, ministra nie topi się jak psa. Będą pytania, będzie dochodzenie, telewizja i gazety, wszystko będzie, prokuratura dobierze ci się do dupy! Za duże to dla ciebie. Ty się zastanów.

– Po pierwsze, to jesteś wiceministrem – odpowiedział spokojnie Stadnicki, pykając z fajki. – Chuj ze złamaną nogą o tobie nie wspomni, dla ludzi jesteś nikim. Byłeś na rybach, wypadłeś z łódki. Tragedia. Będzie msza z Dziwiszem, potem może jakaś kampania społeczna, może z tym Ryśkiem z Klanu, lubię gościa. Po drugie, zakładasz od razu, że cię utopię? Czyli nie powiesz? To oświeć mnie przynajmniej, o co w tym wszystkim chodzi.

– Nie powiem, bo ja nic nie wiem. Staszek, jak Boga, nie wiem. – Wiceminister łkał, gdzieś czmychnęły resztki odwagi.

– Nic a nic?

– Plotki tylko, takie z korytarza sejmowego.

– Lubię plotki – odpowiedział Stadnicki. – A ty, Darek, lubisz plotki?

Ochroniarz pokiwał twierdząco głową.