Na drugim łóżku spoczywa mężczyzna. Myślę, że jest martwy od jeszcze dłuższego czasu. Jego skóra jest nie tylko sucha i przypomina pergamin, ale zaczyna się kruszyć. Chociaż powinienem poczuć wstręt i przerażenie, jestem całkiem obojętny. Ci dwoje umarli tak dawno, że nawet nie są podobni do ludzi. Przypominają halloweenowe dekoracje. Mam nadzieję, że nie przyjaźniłem się z żadnym z nich. Albo że przynajmniej tego nie pamiętam, jeśli byli dla mnie kimś bliskim.
Widok ludzkich zwłok jest niepokojący, ale bardziej niepokoi mnie to, że tak długo tu leżą. Nawet w kwarantannie zabiera się ciała zmarłych. Tutaj musiało się stać coś naprawdę poważnego.
Podnoszę się z podłogi, powoli i z wielkim wysiłkiem. Przytrzymuję się łóżka Pani Mumii, które kołysze się na podporach, a ja zataczam się wraz z nim, ale w końcu wstaję. Stalowe macki znów próbują mnie dosięgnąć, ale przywieram płasko do ściany.