Projekt Hail Mary
Andy Weir — Science fiction

Mam ochotę się zdrzemnąć, ale zwalczam senność. Czas na kolejną próbę. Wstaję ponownie. Czuję się, jakbym podnosił sztangę, ale tym razem jest trochę łatwiej. Coraz bardziej odzyskuję siły. Mam nadzieję…

Sunę wzdłuż ściany, opierając się o nią plecami, żeby odciążyć nogi. Stalowe ręce cały czas wyciągają się w moją stronę, ale jestem poza ich zasięgiem. Ciężko dyszę, jakbym właśnie przebiegł maraton. A jeśli mam zapalenie płuc? Może ta izolacja ma służyć mojej ochronie?

W końcu docieram do drabiny. Zataczam się i chwytam jeden ze szczebli. Jestem taki słaby, że nie wiem, jak zdołam się wspiąć dziesięć stóp w górę.

Dziesięć stóp.

Używam imperialnych jednostek miary. Cenna wskazówka. Prawdopodobnie jestem Amerykaninem. Albo Anglikiem. Ewentualnie Kanadyjczykiem. W Kanadzie używa się stóp i cali do pomiaru krótkich odcinków.

Zadaję sobie w myślach pytanie: jaka jest odległość z Los Angeles do Nowego Jorku? W mojej głowie pojawia się instynktowna odpowiedź: trzy tysiące mil. Kanadyjczyk użyłby kilometrów. A więc jestem Anglikiem albo Amerykaninem. Albo pochodzę z Liberii.

Wiem, że w Liberii używa się jednostek imperialnych, ale nie znam własnego imienia. To irytujące.