Jak w tych zabawkach „z bateriami w zestawie”. Mała plastikowa zakładka ma zabezpieczać baterie przed wyczerpaniem, zanim użytkownik po raz pierwszy włączy urządzenie. A więc mam w ręku nowiuteńki stoper. Szczerze mówiąc, wszystko w tym laboratorium wygląda na nowe. Czyste, schludne i bez śladów używania. Nie wiem, o czym to może świadczyć.
Manipuluję przez chwilę przyciskami, żeby rozgryźć, do czego służą. W gruncie rzeczy banalnie proste. Następnie mierzę wysokość stołu. Odległość od blatu do podłogi wynosi 91 centymetrów.
Biorę do ręki próbówkę. Prawdopodobnie jest wykonana z polietylenu o dużej gęstości albo z podobnego tworzywa. W każdym razie na pewno nie ze szkła, więc się nie rozbije, spadając z wysokości trzech stóp na twardą powierzchnię. Zresztą nie ma większego znaczenia, jaki to materiał – wystarczy, że jego stosunek masy do objętości jest na tyle duży, bym mógł pominąć w obliczeniach opór powietrza.