– Ghhh… – charczę i przełykam ślinę, żeby spróbować jeszcze raz. – Gdzie… ja… jestem?
– Ile wynosi pierwiastek sześcienny z ośmiu? – pyta komputer.
– Gdzie ja jestem? – powtarzam. Tym razem jest już łatwiej.
– Odpowiedź nieprawidłowa. Ile wynosi pierwiastek sześcienny z ośmiu?
Biorę głęboki wdech i recytuję powoli:
– Dwa e do potęgi dwa i pi.
– Odpowiedź nieprawidłowa. Ile wynosi pierwiastek sześcienny z ośmiu?
Jednak wcale nie popełniłem błędu. Chciałem tylko sprawdzić, jak inteligentny jest ten komputer. I teraz już wiem, że niespecjalnie.
– Dwa – mówię.
– Odpowiedź prawidłowa.
Czekam na kolejne pytania, ale komputer najwyraźniej uznaje, że to wystarczy. Jestem zmęczony. Znowu odpływam w sen.
Budzę się. Jak długo spałem? To musiało trochę trwać, bo czuję się wypoczęty. Bez wysiłku unoszę powieki. To już jakiś postęp. Próbuję poruszyć palcami. Zginają się i prostują tak, jak każe im mój mózg. Wygląda to coraz bardziej obiecująco.
– Wykryto ruch dłoni – odzywa się komputer. – Nie ruszaj się.
– Co? Ale…