Projekt Hail Mary
Andy Weir — Science fiction

Przekładam nogę nad krawędzią łóżka, które zaczyna się kołysać. Mechaniczne ręce natychmiast opadają. Kulę się odruchowo, ale wtedy zastygają w bezruchu i tylko wiszą tuż nade mną. Myślę, że czekają w pogotowiu, żeby mnie pochwycić, jeżeli stracę równowagę.

– Wykryto ruch całego ciała – odzywa się komputer. – Podaj swoje imię.

– Żartujesz? – pytam.

– Odpowiedź nieprawidłowa. Próba numer dwa: Podaj swoje imię.

Otwieram usta, żeby się przedstawić.

– Yyyy…

– Odpowiedź nieprawidłowa. Próba numer trzy: Podaj swoje imię.

Dopiero w tej chwili to do mnie dociera. Nie wiem, kim jestem. Nie wiem, co tu robię. Niczego nie pamiętam.

– Hmmm…

– Odpowiedź nieprawidłowa.

Ogarnia mnie fala zmęczenia. Właściwie całkiem przyjemne uczucie. Komputer musiał mi zaaplikować przez kroplówkę jakiś środek uspokajający.

– Czeeekaj… – bełkocę.

Stalowe ręce delikatnie układają mnie z powrotem na łóżku.

Kiedy znowu się budzę, jedna z mechanicznych rąk porusza się tuż przy mojej twarzy. Co ten robot wyprawia?

Wzdrygam się, bardziej zaskoczony niż wystraszony, i ręka wraca na swoje miejsce pod sufitem. Obmacuję twarz w poszukiwaniu obrażeń. Jeden policzek jest gładki, a na drugim wyczuwam ostrą szczecinę.

– Ktoś mnie golił?