– Wykryto oznaki świadomości – mówi komputer. – Podaj swoje imię.
– Jeszcze sobie nie przypomniałem.
– Odpowiedź nieprawidłowa. Próba numer dwa: Podaj swoje imię.
Jestem mężczyzną rasy białej i mówię po angielsku. Zaryzykujmy.
– John?
– Odpowiedź nieprawidłowa. Próba numer trzy: Podaj swoje imię.
Wyrywam sobie wenflon z ręki.
– Odwal się.
– Odpowiedź nieprawidłowa.
Kiedy mechaniczne ręce sięgają po mnie, staczam się z łóżka i nie jest to najlepsze posunięcie. Wciąż mam w sobie jeszcze dwie rurki. Ta z tyłka wychodzi gładko. Nawet tego nie czuję. Ale gwałtowne szarpnięcie wyrywa mi z penisa cewnik z napełnionym balonikiem. I to boli. Jakbym wysikał piłeczkę golfową.
Krzyczę i wiję się na podłodze.
– Wykryto objawy bólu fizycznego – oznajmia komputer.
Stalowe macki robota opuszczają się w ślad za mną. Uciekam przed nimi, czołgając się po podłodze, i znajduję schronienie pod jednym z pozostałych dwóch łóżek. Mechaniczne ręce zatrzymują się, ale nie odpuszczają. Czekają. Steruje nimi komputer, więc nie ma co liczyć, że im się znudzi.
Odchylam głowę do tyłu i łapczywie wciągam powietrze. Po chwili ból słabnie. Ocieram łzy z oczu.
Nie mam pojęcia, co tu się dzieje.
– Hej! – wołam. – Obudźcie się!