– Nie chciałam, by miał wpływy tam, gdzie zostanę przyjęta – oznajmiłam zdecydowanie. – Chcę grać fair play, mieć równe szanse z innymi.
– A proszę, to bardzo nietypowe. – Uśmiechnął się, po czym położył przede mną karton z otworem. – Z racji, że jesteś ostatnia, pozostała też jedna przepustka.
– Poza tym nie mieszkam już z rodzicami – mruknęłam, a ręką zanurkowałam w pudełku. Sięgnęłam po złożoną karteczkę i przekazałam ją dyrektorowi. – Wynajmuję mieszkanie z chłopakiem, pracowałam przez wakacje, odłożyłam trochę pieniędzy.
– Dorosłe życie, co? – stwierdził rozbawiony, gdy ostrożnie rozchylał kawałek papieru.
Albo mi się wydawało, albo celowo wzniecał oczekiwanie. Suchość w gardle była doskwierająca, dłonie zalały się potem, a fotel nagle stał się niewygodny. Napięcie wisiało w powietrzu, nasilało się z każdą upływającą sekundą. Uśmiechnął się pod wąsem, kiedy wysunął szufladę.
– To bardzo dobry wybór, panno Walker. – Mówiąc to, przekazał mi przepustkę.
Z jakiegoś popieprzonego powodu poczułam się bardziej zdenerwowana niż chwilę temu. Odwróciłam stronę, a na widok nazwy instytucji ciężar przeszłości spadł mi na barki. Omal nie zachłysnęłam się własną śliną.