Prom
Remigiusz Mróz, Ove Løgmansbø — Kryminalne i sensacyjne

– Przynajmniej mieliśmy materiał – mruknął. – Teraz pozostaje relacjonować pierwsze poczynania nowej linii żeglugowej. Zupełnie jakby Horisont Færger miała cokolwiek zmienić.

Zgodnie z przewidywaniami Katrine chłopak zaczął się rozwodzić na temat duńskiego przedsiębiorstwa, które rzekomo siłą wtargnęło na rynek opanowany wcześniej przez farerską Smyril Line.

Starała się nie słuchać – wszystko to wpisywało się w ogólną niechęć miejscowych wobec Duńczyków i znała każdy argument, który mógł się pojawić w tym monologu. Skupiła się na wyłaniających się z mgły wzniesieniach i odpłynęła myślami.

Po chwili jednak z zamyślenia wyrwał ją cichy pomruk. Być może nie zwróciłaby na niego uwagi, gdyby słuchała reportera. I gdyby przez ostatnie trzydzieści parę godzin nie słyszała pracującego jednostajnie silnika. Dźwięk ten stał się tak nieodłącznym tłem, że przestała zwracać na niego uwagę – i dlatego teraz odnotowała nawet niewielką zmianę.

– Słyszał pan?

Tor-Ingar się rozejrzał.

– Co takiego?

– Spadły obroty silnika.

– Zbliżamy się do Tórshavn, prom zwalnia.

– Stanowczo za wcześnie.

– Nie wydaje mi się.

– Niech mi pan wierzy, płynęłam już tędy nieraz.