Przepaść
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Albo ktoś zrobił to za nią, dodał w duchu komisarz.

– Nie wyciągniesz nic więcej z danych? Może jakieś inne telefony, które od schroniska logowały się w tej samej okolicy w tym samym czasie?

– Niewykonalne. Normalnie sygnał daje pojęcie o obszarze, ale nie o konkretnym miejscu. I tak mieliśmy sporo szczęścia.

Wiktor wyrzucił papierosa i go zadeptał. Powinien chować pety do jakiegoś worka i znieść ze sobą do najbliższego kosza, ale dziś właściwie przejmował się tylko jednym: odnalezieniem Hanny Broniewskiej.

– Dobra, dzięki – rzucił, a potem się rozłączył.

Ledwo to zrobił, znów rozległ się dzwonek. Najwyraźniej technik nie był jedyną osobą, która próbowała skontaktować się z nim w tym konkretnym momencie.

Nie rozpoznał numeru, mimo to szybko odebrał.

– Tak? – spytał.

– Chyba coś mamy, panie komisarzu.

Rozpoznał głos ratowniczki TOPR-u, której nazwiska nie pamiętał. Bez trudu jednak przywołał fakt, że ma na imię Luiza.

– Co konkretnie? – zapytał.

– Jestem na Siwym Zworniku i znalazłam tutaj gościa, który twierdzi, że widział wczoraj tę turystkę.