Przepaść
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Forstowi nie udało się pokonać trasy w założonym czasie, bo mimo że teren nieustannie opadał, ścieżka była stroma i co rusz podcinana skalnymi uskokami. Na Siwym Zworniku zjawił się po dwudziestu minutach.

Już z oddali wypatrzył kobietę w charakterystycznym czerwonym polarze. Nie był to częsty widok, mimo że w TOPR-ze pojawiało się coraz więcej ratowniczek. Szybko uścisnął jej rękę, a potem skupił uwagę na stojącym obok mężczyźnie.

Koło trzydziestki, szczupły, standardowa kurtka North Face, za to buty z najwyższej półki, wysokogórskie zamberlany. Facet albo miał za dużo pieniędzy, albo większość czasu spędzał na znacznie bardziej eksponowanym terenie.

Wiktor zadał mu kilka standardowych pytań, by wstępnie oszacować wiarygodność ewentualnego świadka, a potem przeszedł do rzeczy.

– Gdzie ją pan widział? – rzucił.

– Właściwie to ich. Była w towarzystwie czterech mężczyzn, Słowaków.

– Jest pan pewien?

Rozmówca skinął głową, jakby nie miał najmniejszych wątpliwości. To komplikowało sprawę. I stwarzało ryzyko, że ta nie trafi pod polską jurysdykcję.

– Wszyscy mówili po słowacku – podkreślił świadek.

Znów brak jakiegokolwiek wahania w głosie. Forst przyjrzał się mężczyźnie.