– A potrafiłby pan odróżnić, gdyby używali czeskiego?
– Zaskoczę pana, ale tak.
– Skąd ta wiedza?
– Z praktyki. Trochę chodzę po górach, jeżdżę też po Czechach i wyłapuje się od czasu do czasu różnice. Ci mężczyźni używali w stosunku do mnie słowa chudý.
– I co w związku z tym?
– W słowackim to słowo ma takie samo znaczenie jak w polskim. W czeskim oznacza: „biedny”.
Forst rzucił okiem na zegarek na ręce turysty. Nie kojarzył konkretnego modelu, ale z pewnością był to jeden z hi-endowych garminów. Najwyraźniej czterech mężczyzn rzeczywiście pochodziło ze Słowacji.
– Gdzie ich pan spotkał?
– Na Jarząbczej Przełęczy.
– I dokąd szli?
– W kierunku Wołowca.
– Ale nie podali celu podróży?
Bezradnie rozłożył ręce, a na jego twarzy pojawiła się realna niemoc. Wiktor przyglądał mu się, dochodząc do wniosku, że ma do czynienia z jedną z tych osób, które w mieście przeszłyby obojętnie obok potrzebującego człowieka, ale w górach zniosłyby go na własnych barkach do najbliższego schroniska.