Przepaść
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

– Jak pan tu padnie, będę musiał robić sztuczne oddychanie. A tego w najgorszych koszmarach nie chciałbym doświadczać.

Nadinspektor odchylił się, wreszcie łapiąc trochę więcej powietrza. Zaraz potem zerknął znacząco na paczkę papierosów, Wiktor jednak szybko schował ją do kieszeni koszuli w kratę.

– Należy mi się coś od życia, pierunie…

– Od życia może tak. Ale ode mnie pan tego nie dostanie.

Osica machnął ręką, a potem wziął się pod boki i rozejrzał. Jak na zawołanie z oddali rozległo się głośne szczekanie, a zaraz potem zza stoku wyłonił się mały kundel, pędzący ku dwóm mężczyznom na złamanie karku.

Edmund wzdrygnął się, kiedy pies zaczął go obskakiwać.

– Musisz wszędzie targać ze sobą to zwierzę? – bąknął.

– Lubi łazić po górach. Ostatnio wdrapał się ze mną na Rysy.

– To niech se łazi po nich, nie po mnie.

Forst klepnął kilka razy w udo, wciąż wodząc wzrokiem po odległych graniach.

– Aleks – rzucił.

Pies nagle zamarł, podniósł łeb, a potem posłusznie stanął przy Wiktorze. Osica głęboko odetchnął.

– Co wiadomo? – odezwał się.

Komisarz przykucnął i lekko poklepał psa po boku.

– Że im lepiej poznaje się ludzi, tym bardziej woli się towarzystwo zwierząt.