„Byłby”, „zrobiłby”. Martwi spoczywają w okresie warunkowym, czasie nieprawdziwym. Ale pojawia się też niezwykłe wrażenie, że stałeś się wszechwiedzący, że nic, co robimy, myślimy i czujemy, nie ukryje się przed tobą. Wrażenie, że czytasz te słowa i wiesz, jakie będą następne, jeszcze zanim je napiszę.
To prawda, że jeśli płaczesz wystarczająco intensywnie i wystarczająco długo, twój wzrok może stać się nieostry.
Leżałam w łóżku, był środek dnia, to jednak nie miało znaczenia. Od płaczu dostałam migreny, od wielu dni męczył mnie pulsujący ból głowy. Wstałam, wyjrzałam przez okno. Zima jeszcze trwała, spod okna wyczuwało się chłód i przeciąg. Ale było dobrze – dobrze przycisnąć czoło do lodowatej szyby. Wciąż mrugałam, lecz wszystko stawało się zamazane. Pomyślałam o kobietach, które płakały, aż oślepły. Mrugałam i mrugałam, wystraszyłam się nie na żarty. Później cię zobaczyłam. Miałeś na sobie starą brązową kurtkę bomberkę, tę za ciasną – dzięki czemu lepiej w niej wyglądałeś – a twoje włosy były ciemne, gęste i długie. Stąd wiedziałam, że najwidoczniej cofnęliśmy się w czasie. Bardzo daleko wstecz. Niemal trzydzieści lat.