Przyjaciel
Sigrid Nunez — Literatura

Dokąd szedłeś? Bez konkretnego celu. Żadnego sprawunku, żadnego spotkania. Po prostu się przechadzałeś, z rękami w kieszeniach, ciesząc się ulicą. Typowe dla ciebie. „Jeśli nie mogę chodzić, nie mogę pisać”. Pracowałeś rano i w pewnym momencie, który zawsze nadchodził, kiedy się wydawało, że nie jesteś w stanie napisać prostego zdania, wychodziłeś i spacerowałeś, pokonując wiele kilometrów. Przeklęte były dni, kiedy pogoda ci to uniemożliwiała (co jednak zdarzało się rzadko, bo nie przeszkadzały ci zimno ani deszcz, tylko prawdziwa burza mogła cię powstrzymać). Po powrocie siadałeś znowu do pracy, próbując utrzymać rytm, który znalazłeś, chodząc. Im lepiej ci się to udawało, tym lepiej pisałeś.

„Bo chodzi o rytm – mówiłeś. – Dobre zdania zaczynają się od rytmu”.