Co w sumie było prawdą, ale Diane West nie musiała o tym wiedzieć. Zresztą czy miałby u niej jakiekolwiek szanse? Młodsza od niego o co najmniej dziesięć lat, śliczna jak z obrazka z tą lśniącą hebanową skórą, gęstymi włosami sięgającymi ramion i śnieżnobiałym uśmiechem. Przed sobą miała całe życie, ekscytującą karierę, a w Stanach pewnie czekał na nią chłopak. Bystry biały koleś z dyplomem uczelni z Ivy League i całą kolekcją medali za osiągnięcia sportowe. Myśl, że Diane mogłaby być zainteresowana Chuckiem, nawet w charakterze jednorazowej przygody, nagle wydała mu się śmieszna. Bo czym mógłby jej zaimponować? Zbyt wysokim ciśnieniem i lekką, ale doskonale widoczną nadwagą?
No cóż, pomyślał, jedziecie w końcu aresztować kobietę, która oszukała więcej ludzi i na większą sumę niż Bernie, kurwa, Madoff. Na twarzy Chucka pojawił się uśmiech, który zaraz zgasł, kiedy usłyszał w głowie głos swojej żony: „I co z tego, Chuck, skoro nikt o niej nie słyszał!”.