Rodzinny interes
Wojciech Chmielarz — Kryminalne i sensacyjne

Wy­cią­gnął z kie­szeni spodni ko­mórkę i spraw­dził go­dzinę. Za dzie­sięć mi­nut po­winni być na miej­scu. Pra­co­wał nad tą sprawą od pię­ciu lat. Po­cząt­kowo po pro­stu jako czło­nek ze­społu, po­tem jako jego szef. Po­świę­cił jej wię­cej niż tylko swoje mał­żeń­stwo. A te­raz, kiedy zbli­żał się do fi­nału, od­czu­wał na­wet nie eks­cy­ta­cję, ale coś znacz­nie lep­szego – na­dzieję. Na­dzieję na to, że bę­dzie mógł za­cząć od nowa. Ze świeżą kartą, świeżą głową. Cho­lera, po­my­ślał, Uganda może i jest pa­skudna, parna, go­rąca, cha­otyczna, za gło­śna, ale je­śli wszystko pój­dzie do­brze, prze­żyje tu je­den z naj­pięk­niej­szych dni w ży­ciu. Kto wie, może na­prawdę po­wi­nien po­słu­chać Diane i wró­cić tu na urlop. Tym ra­zem już bez ob­rączki na palcu. Cie­kawe, czy chcia­łaby mu wtedy po­móc jako prze­wod­niczka. Oczy­wi­ście bez żad­nych ro­man­so­wych pod­tek­stów. Po pro­stu dwoje ko­le­gów z pracy do­brze się ba­wią­cych pod­czas za­słu­żo­nego od­po­czynku.

– Cią­gle trudno mi uwie­rzyć, że ukryła się wła­śnie tu­taj – ode­zwał się Ryan, sie­dzący z przodu. – Z tych wszyst­kich miejsc, które mo­gła wy­brać.