– Więcej niż dużo. Kilkadziesiąt miliardów dolarów. Jasne, nie wszystko wylądowało w jej kieszeni. Jak w każdej piramidzie finansowej duża część tej kasy poszła na spłatę zobowiązań wobec klientów firmy. Po to, żeby interes się kręcił i żeby naganiać nowych frajerów. Częścią musiała się podzielić z ludźmi, którzy zapewniali jej ochronę. Część dostali pracownicy, agencje PR i wszystkie te firmy, z którymi współpracowała. Część straciła, bo udało nam się zablokować jej środki. Ale nawet jak to wszystko odejmiemy, to i tak zostaje więcej pieniędzy, niż ty czy ja kiedykolwiek zobaczymy w całym naszym życiu.
Diane rzuciła Chuckowi zirytowane spojrzenie. Ryan nie mówił niczego nowego.
– Chodzi mi o to – kontynuował mężczyzna siedzący z przodu samochodu – że z taką kasą mogłaby sobie kupić bezpieczny azyl w jednym z państw Ameryki Południowej, dogadać się z arabskimi szejkami albo po prostu pływać luksusowym jachtem tam i z powrotem po ciepłych morzach. A ona zamiast tego postanowiła siedzieć w zatęchłej willi na przedmieściach Kampali?
Diane West zagryzła dolną wargę.