Rodzinny interes
Wojciech Chmielarz — Kryminalne i sensacyjne

– Wię­cej niż dużo. Kil­ka­dzie­siąt mi­liar­dów do­la­rów. Ja­sne, nie wszystko wy­lą­do­wało w jej kie­szeni. Jak w każ­dej pi­ra­mi­dzie fi­nan­so­wej duża część tej kasy po­szła na spłatę zo­bo­wią­zań wo­bec klien­tów firmy. Po to, żeby in­te­res się krę­cił i żeby na­ga­niać no­wych fra­je­rów. Czę­ścią mu­siała się po­dzie­lić z ludźmi, któ­rzy za­pew­niali jej ochronę. Część do­stali pra­cow­nicy, agen­cje PR i wszyst­kie te firmy, z któ­rymi współ­pra­co­wała. Część stra­ciła, bo udało nam się za­blo­ko­wać jej środki. Ale na­wet jak to wszystko odej­miemy, to i tak zo­staje wię­cej pie­nię­dzy, niż ty czy ja kie­dy­kol­wiek zo­ba­czymy w ca­łym na­szym ży­ciu.

Diane rzu­ciła Chuc­kowi zi­ry­to­wane spoj­rze­nie. Ryan nie mó­wił ni­czego no­wego.

– Cho­dzi mi o to – kon­ty­nu­ował męż­czy­zna sie­dzący z przodu sa­mo­chodu – że z taką kasą mo­głaby so­bie ku­pić bez­pieczny azyl w jed­nym z państw Ame­ryki Po­łu­dnio­wej, do­ga­dać się z arab­skimi szej­kami albo po pro­stu pły­wać luk­su­so­wym jach­tem tam i z po­wro­tem po cie­płych mo­rzach. A ona za­miast tego po­sta­no­wiła sie­dzieć w za­tę­chłej willi na przed­mie­ściach Kam­pali?

Diane West za­gry­zła dolną wargę.