Poczekał, aż znowu skupią się na poszukiwaniach, i skoczył do przodu. Trzy duże kroki i przywarł do kolejnego drzewa. Czuł, że drżą mu płatki nosa. W ustach zbierała się ślina, a jego serce płonęło gniewem.
– Może wracajmy po prostu do domu – zaproponowała kobieta.
Mężczyzna prychnął zirytowany.
– I co wtedy? – rzucił. – Nie mamy kluczy! Jak niby dostaniemy się do środka?
– Nie wiem. Ślusarza wezwiemy?
– O tej porze? Niby skąd?
Pokręciła głową.
– Mówiłam, że ten plan wycieczki jest zbyt ambitny.
– Nie! Nie był zbyt ambitny! – warknął mężczyzna. – Gdybyś nie postanowiła robić sobie pieprzonej sesji zdjęciowej, to już dawno bylibyśmy przy samochodzie!
– I co by nam to dało, skoro i tak zgubiłeś klucze?
– Zgubiłem klucze, bo się tu zatrzymaliśmy, bo jej wysokość musiała sobie, kurwa, odpocząć.
– Bo twój plan był zbyt ambitny. Mówiłam ci przecież, że mogę nie dać rady.
Machnął tylko w odpowiedzi ręką i w milczeniu wrócił do przeszukiwania okolicy.
– Trzeba było komuś zostawić zapasowe klucze – odezwała się.