Rzeźnicy i lekarze
Fitzharris Lindsey — Literatura faktu

Medyczny wojeryzm nie był niczym nowym. Zrodził się w okresie renesansu w słabo oświetlonych amfiteatrach anatomicznych, gdzie na oczach zastygłych w bezruchu widzów przeprowadzano sekcje zwłok straconych przestępców, co stanowiło dodatkową karę za ich zbrodnie. Publiczność, która musiała zapłacić za wstęp, patrzyła, jak anatomowie rozcinają rozdęte brzuchy rozkładających się trupów i jak tryska z nich nie tylko krew, lecz także cuchnąca ropa[5]. Czasami owym makabrycznym pokazom towarzyszyły rytmiczne, niepasujące do tego miejsca dźwięki fletu. Publiczne sekcje były przedstawieniami teatralnymi, formą rozrywki równie popularną jak walki kogutów czy szczucie psami niedźwiedzia. Nie każdy jednak potrafił je znieść. Francuski filozof Jean-Jacques Rousseau tak napisał o tych praktykach: „Jakże okropny jest widok anatomicznego amfiteatru: cuchnące trupy, oślizgłe, sine ciała, krew, wstrętne wnętrzności, okropne szkielety, trujące opary! Nie, tam, słowo daję, Jan Jakub nie będzie szukać rozrywek”[6].