Budzik zawsze dzwoni wcześniej, niżbym sobie tego życzyła, ale nie ma, że boli, muszę zwlec tyłek z łóżka. Tylko, Boże, tak mi się nie chce. Cholera. Jednak zbieram się w sobie i najpierw jedna noga, następnie druga i wstaję. Taa, to, że jestem już w pionie, to jedno, a że ledwo widzę na oczy, to już inna historia. Jestem niewyspana, ale mam nadzieję, że ciepły prysznic i wypita w biegu kawa postawią mnie na nogi.
Godzinę później, prawie spóźniona, docieram do restauracji, w której pracuję. Całe szczęście, że nie ma jeszcze szefa, bo miałabym jazdę bez trzymanki. Cholerny gnojek z niego i gnida pierwsza klasa.