– Zdaje mi się – zaczynam – że gra się skończyła. Czy może o czymś nie wiem? – Stukam palcem w blat i czekam na odpowiedź, którą znam. Oni wszyscy są tacy sami. Zawsze te same, monotonne odpowiedzi. To jest tak nudne, że aż chce się rzygać.
– Muszę się odegrać.
A nie mówiłem?
– Nick, masz więcej długu niż przeciętny obywatel tego kraju. Więc jak chcesz go spłacić?
– Pozwól mi jeszcze raz zagrać.
– A jak przegrasz? To nie jest kilka tysiaków tylko kilkaset tysięcy, których, jak wiem, nie masz. Zdajesz sobie sprawę, co się dzieje z kolesiami, którzy nie oddają? – pytam, zauważając, że przełyka nerwowo ślinę. Jest jednak stanowczo zbyt opanowany jak na kogoś, kto może za chwilę skończyć na cmentarzu. Taa, ma coś w zanadrzu, coś wartościowego, czego jeszcze nie spieniężył. Gra w pokera od mniej więcej roku i nawet jak przegra, to zawsze spłaca długi, ale tym razem nie jest to kilka dolców.
– Wygram, jednak jeśli karta się odwróci, to przysięgam, że spłacę co do centa.