Wychodzę z biura i ruszam wąskim, ledwo oświetlonym korytarzem w kierunku baru, licząc na udane łowy. Barman od razu mnie dostrzega, bo jak można nie zauważyć gościa w garniturze od Armaniego w takim przybytku jak ten? Jestem jak świecący neon i zwracam uwagę ponętnej blondynki popijającej jakieś słodkie świństwo. Idealna, chociaż byłaby bardziej w moim typie, gdyby nie ten silikon. Ale nie będę wybrzydzał, to nie moja przyszła żona, tylko dziwka, która za chwilę rozłoży dla mnie nogi lub użyje swoich nabotoksowanych ust.
– Masz ochotę się zabawić? – szepczę jej do ucha.
– Zależy, jaki rodzaj zabawy masz na myśli. – Wyciąga wisienkę z drinka i ssie ją sugestywnie, a ja jestem już prawie gotowy.
– Chcę, żebyś zabawiła mnie swoimi ustami – mówię pierwszą rzecz, która przychodzi mi do głowy.
– Dlaczego nie, ogierze – mruczy, najwyraźniej uważając, że to seksowne. Ale to, co mówi, mam generalnie w dupie. Nie bawię się w te wszystkie sentymentalne bzdury. Już nie. To dobre dla ciot.