– No. Nie była zachwycona, zastając mnie i swoją macochę nagich w jednej sypialni. Nie mogła się zdecydować, które z nas chce zabić bardziej. Wrzask zbudził sir Anthony’ego. Przybiegł na górę w brokatowym szlafroku, ale był tak zalany, że niedokładnie go zawiązał. Włączył światło i stanął tam z pastorałem myśliwskim w rękach, zupełnie nieświadomy tego, że wystaje mu fujara, dopóki jego żona nie pokazała jej palcem, mówiąc: „Anthony, widzimy twojego siusiaka”.
Robin śmiała się już tak bardzo, że Strike musiał zaczekać, aż się uspokoi, by mógł opowiadać dalej. Przy barze niedaleko ich stolika jakiś siwowłosy mężczyzna obserwował Robin z krzywym uśmieszkiem.
– Co było potem? – spytała, z trudem łapiąc oddech i wycierając oczy maleńką serwetką, którą podano jej razem z drinkiem.