– O ile dobrze pamiętam, Scheherazade nie zawracała sobie głowy usprawiedliwianiem się. Chyba raczej myślała, że całe to zajście jest dosyć zabawne. Charlotte rzuciła się na nią, ja przytrzymałem Charlotte, a sir Anthony najwyraźniej uznał, że to wszystko moja wina, bo przecież nie zamknąłem drzwi na klucz. Charlotte też raczej skłaniała się ku takiej opinii. Ale życie z matką na skłotach nie przygotowało mnie na to, czego można się spodziewać po arystokracji. W sumie muszę powiedzieć, że ludzie na skłotach zachowywali się znacznie lepiej.
Uniósł rękę, by pokazać uśmiechniętej kelnerce, że są gotowi na następną kolejkę, a Robin, którą ze śmiechu rozbolały żebra, wstała od stolika.
– Muszę do łazienki – wykrztusiła. Gdy tam szła, siwowłosy mężczyzna przy barze odprowadzał ją wzrokiem.