Serce jak smoła
J.K. Rowling, Robert Galbraith — Kryminalne i sensacyjne

– Ale to ja nie chcia­łam być w tym ma­łże­ństwie. To ja pró­bo­wa­łam je za­ko­ńczyć już w pod­ró­ży po­ślub­nej, a po­tem stchó­rzy­łam...

– Na­praw­dę? – spy­tał Stri­ke, dla któ­re­go była to zu­pe­łnie nowa in­for­ma­cja.

– Tak – po­wie­dzia­ła Ro­bin. – W głębi ser­ca wie­dzia­łam, że to po­my­łka...

Na chwi­lę cof­nęła się my­śla­mi do Ma­le­di­wów i tam­tych go­rących nocy, w któ­re spa­ce­ro­wa­ła sa­mot­nie po bia­łym pia­sku przed wil­lą, gdy Mat­thew spał, i za­da­wa­ła so­bie py­ta­nie, czy jest za­ko­cha­na w Cor­mo­ra­nie Stri­ke’u.

Przy­nie­sio­no ka­nap­ki i Ro­bin po­pro­si­ła o szklan­kę wody. Przez chwi­lę je­dli w mil­cze­niu, aż w ko­ńcu Stri­ke po­wie­dział:

– Nie za­ło­ży­łbym pro­fi­lu na Tin­de­rze.

– Ty byś nie za­ło­żył czy ja nie po­win­nam?

– Jed­no i dru­gie – po­wie­dział. Zja­dł już jed­ną ka­nap­kę i wzi­ął się do dru­giej, za­nim Ro­bin zdąży­ła od­gry­źć dwa kęsy. – W na­szej bra­nży le­piej nie udzie­lać się za bar­dzo w In­ter­ne­cie.

– Wła­śnie tak po­wie­dzia­łam Va­nes­sie – od­rze­kła Ro­bin. – Ale ona twier­dzi, że mo­gła­bym uży­wać fa­łszy­we­go na­zwi­ska, do­pó­ki ktoś by mi się nie spodo­bał.