Serce jak smoła
J.K. Rowling, Robert Galbraith — Kryminalne i sensacyjne

Wy­czuł lek­ką woń per­fum: choć dłu­gie lata pa­le­nia przy­tępi­ły nie­co jego węch, roz­po­znał róże pod­szy­te pi­żmem, co przy­wio­dło mu na myśl skó­rę ogrza­ną sło­ńcem.

Przy­nie­sio­no nowe drin­ki.

– Chy­ba za­po­mnia­ła o mo­jej wo­dzie – za­uwa­ży­ła Ro­bin, sącząc man­hat­tan. – To będzie mój ostat­ni. Te­raz rzad­ko cho­dzę na ob­ca­sach i nie chcę upa­ść na twarz na środ­ku Rit­za.

– Za­mó­wię ci tak­sów­kę.

– Już wy­star­cza­jąco dużo wy­da­łeś.

– Do­brze nam się po­wo­dzi – po­wie­dział Stri­ke. – Dla od­mia­ny.

– Wiem... czy to nie wspa­nia­le? – Wes­tchnęła. – Mamy na­praw­dę nie­złe sal­do w ban­ku, a do tego mnó­stwo no­wych zle­ceń... Stri­ke, od­nie­śli­śmy suk­ces. – Roz­pro­mie­ni­ła się, a on po­czuł, że też się roz­pro­mie­nił.

– Kto by po­my­ślał.

– Ja bym po­my­śla­ła – po­wie­dzia­ła Ro­bin.

– Kie­dy mnie po­zna­łaś, by­łem pra­wie ban­kru­tem, spa­łem na łó­żku po­lo­wym we wła­snej agen­cji i mia­łem jed­ne­go klien­ta.

– No i? Po­do­ba­ło mi się, że się nie pod­da­jesz i nie mia­łam wąt­pli­wo­ści, że je­steś na­praw­dę do­bry w tym, co ro­bisz.

– Po czym to niby po­zna­łaś?

– Prze­cież wi­dzia­łam, jak pra­cu­jesz, praw­da?