Jeszcze bardziej niezwykłe było to, że obydwoje się wyspali i mogli się zaprezentować w najlepszym wydaniu. Robin miała obcisłą niebieską sukienkę, jasnorude włosy świeżo umyte i rozpuszczone. Strike zauważył pełne uznania spojrzenia męskiej części klienteli, które przyciągała jego wspólniczka. Pochwalił już opal leżący w zagłębieniu u podstawy jej szyi – prezent od rodziców na trzydzieste urodziny. Maleńkie brylanciki wokół kamienia tworzyły w złotym świetle baru połyskliwą aureolę i ilekroć Robin się poruszała, w opalowych głębinach migotały iskierki szkarłatnego ognia.