– Która to? – spytała Robin. Wiedziała, że ojciec Strike’a był trzykrotnie żonaty oraz że jej wspólnik jest owocem jednorazowej przygody z kobietą, którą prasa opisywała najczęściej jako supergroupie, lecz miała mgliste pojęcie o reszcie tego drzewa genealogicznego.
– To drugie dziecko z nieprawego łoża – wyjaśnił Strike. – Jest o kilka lat młodsza ode mnie. Jej matką była Lindsey Fanthrope. Kojarzysz? Taka wielorasowa aktorka. Grała wszędzie. W EastEnders, w The Bill...
– Spotkasz się z tą Prudence?
– Nie wiem – przyznał Strike. – Prawdę mówiąc, mam poczucie, że na razie nie potrzebuję kolejnych krewnych. Poza tym ona jest psychoterapeutką.
– Jakiego rodzaju?
– Jungistką.
Jego mina, w której mieszała się nieufność z odrazą, rozbawiła Robin.
– Co złego jest w byciu jungistką?
– Bo ja wiem... Miło się z nią esemesuje, ale...
Szukając odpowiednich słów, Strike zatrzymał spojrzenie na panelu z brązu wiszącym na ścianie za głową Robin, ukazującym nagą Ledę zapładnianą przez Zeusa pod postacią łabędzia.