– ...w każdym razie napisała, że jej też nie było łatwo mieć takiego ojca. Ale kiedy się dowiedziałem, jak zarabia na życie... – Zamilkł i upił trochę burbona.
– Pomyślałeś, że nie jest z tobą szczera?
– Aż tak to nie... – Westchnął. – Wystarczająco dużo niewydarzonych psychologów mówiło mi, dlaczego żyję tak jak żyję i szukało przyczyn w mojej rodzinie. Tak zwanej rodzinie. Prudence napisała w jednym z esemesów, że wybaczenie Rokeby’emu podziałało na nią „uzdrawiająco”... Walić to – powiedział nagle. – To twoje urodziny, porozmawiajmy o twojej rodzinie. Czym zajmuje się twój tata? Nigdy mi nie mówiłaś.
– Naprawdę? – zdziwiła się lekko. – Jest profesorem medycyny owiec specjalizującym się w ich produkcji i reprodukcji.
Strike zakrztusił się burbonem.
– Co w tym śmiesznego? – spytała Robin, unosząc brwi.
– Wybacz – powiedział Strike, kasłając i śmiejąc się jednocześnie. – Po prostu się tego nie spodziewałem.
– Jeśli chcesz wiedzieć, jest w tej dziedzinie wielkim autorytetem – odparła Robin z udawaną urazą.