Serce jak smoła
J.K. Rowling, Robert Galbraith — Kryminalne i sensacyjne

– Pro­fe­sor me­dy­cy­ny owiec... Jak to da­lej szło?

– Spe­cja­li­zu­jący się w ich pro­duk­cji i re­pro... Dla­cze­go tak cię to śmie­szy? – spy­ta­ła Ro­bin, gdy Stri­ke zno­wu za­re­cho­tał.

– Nie wiem, może to ta „pro­duk­cja” i „re­pro­duk­cja” – po­wie­dział. – A oprócz nich owce.

– Ma przed na­zwi­skiem czter­dzie­ści sze­ść li­ter. Po­li­czy­łam, kie­dy by­łam mała.

– Bar­dzo im­po­nu­jące – po­wie­dział Stri­ke, upi­ja­jąc ko­lej­ny łyk bur­bo­na i sta­ra­jąc się wy­glądać po­wa­żnie. – No więc kie­dy za­czął się in­te­re­so­wać owca­mi? Miał tak od uro­dze­nia czy może ja­kaś kon­kret­na owca wpa­dła mu w oko, gdy...

– On ich nie dyma, Stri­ke.

Nowa sal­wa śmie­chu de­tek­ty­wa spra­wi­ła, że wie­le osób od­wró­ci­ło gło­wy w ich kie­run­ku.

– Jego star­szy brat do­stał ro­dzin­ne go­spo­dar­stwo, więc tata za­czął stu­dio­wać we­te­ry­na­rię w Dur­ham i zro­bił spe­cja­li­za­cję... Prze­stań się śmiać, do cho­le­ry! Poza tym re­da­gu­je cza­so­pi­smo bra­nżo­we.

– Pro­szę, po­wiedz, że jest o owcach.

– Zga­dza się. „Ho­dow­la Owiec” – po­wie­dzia­ła Ro­bin. – I za­nim spy­tasz – nie, nie wy­da­ją do­dat­ku ilu­stro­wa­ne­go pod ty­tu­łem „Owce Na­szych Czy­tel­ni­ków”.