Kuba podszedł do stołu i sięgnął po lampkę czerwonego wina. Wziął łyk, po czym spojrzał na Bieleckiego.
– Misiek, nie chcę się kłócić. Naprawdę nie mam zamiaru psuć tego, co jest między nami.
– Ja też. – Michał podszedł do partnera i wyciągnął ramiona.
Burzyński chwilę się wahał. W końcu jednak przytulił się do wybranka.
– Misiek, zrób coś dla mnie. Odejdź z policji – poprosił po chwili.
Bielecki odsunął się o krok, patrząc mu w oczy.
– Nie zrobię tego. Policja jest całym moim życiem.
– Policja czy Sikora?
– Co? Ty mnie posądzasz o jakieś konszachty z Sikorą? – Z niedowierzaniem pokręcił głową. To, co usłyszał, było dla niego szokiem. Sikora był tylko jego partnerem z wydziału zabójstw. Poza tym nie był gejem!
– Ciągle tylko Sikora i Sikora. O mnie całkowicie zapomniałeś. – Kuba wrócił ze swoją starą śpiewką.
– Czy ty jesteś normalny? Chłopie! Sikora mnie nie interesuje, ile razy mam ci to tłumaczyć!
Burzyński odłożył kieliszek i energicznym krokiem poszedł do sypialni. Bielecki widział, jak wyjmuje z szafy walizkę, kładzie ją na łóżku, a następnie wyjmuje z szuflady bieliznę i wrzuca do środka.
– Odchodzę – powiedział, nie odwracając się w stronę Michała.
– Nie rób tego.