Skazanie
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

– No? – rzuciła ponaglająco Joanna. – Nie słyszała pani, że po pierwsze nie oskarżam, tylko bronię, a po drugie, że Wojewódzkiego na mnie stać wyłącznie dlatego, że z sympatii dałam mu upust?

– Ja właściwie…

Byszkiewicz potrząsnęła głową, a potem przesunęła dłonią po rzedniejących siwych włosach.

– Pani mat… To znaczy twoja matka mi cię poleciła.

– Co takiego?

– Powiedziała, że jesteś najlepsza w swoim fachu. I że jeżeli ktoś ma uczynić zadość za krzywdę wyrządzoną mojej córci, to właśnie ty.

Chyłka powoli obróciła się w stronę rozmówczyni.

– Skąd pani zna moją matkę? – rzuciła.

– Stąd, skąd ciebie.

– Znaczy?

– Naprawdę nie pamiętasz?

Byszkiewicz. Byszkiewiczowie.

Joanna zmrużyła oczy, niepewna, czy pamięć nie płata jej figla. Jezu, Byczkiewicze. Magdalena kiedyś przekręciła ich nazwisko i od tamtej pory Joanna mówiła na nich Byczki – reszta rodziny także. Nigdy po pełnym nazwisku, zawsze per Byczki.

– A jednak kojarzysz – odezwała się Pola. – Nie dziwię się, że z takim trudem. Minęło wiele lat.

– Mieszkaliśmy na tym samym osiedlu. Zanim matka wyjechała do Niemiec.