Skazanie
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Wciąż nie odpowiadał, a Chyłka położyła ręce na talii.

– Wyglądasz…

– Jakbym zaraz miała zacząć kręcić się w kółko do jakiejś melodyjki – powiedziała. – A ty nie lepiej. Po co tu przylazłeś? Zordon cię wysłał?

Kormak zamrugał nerwowo.

– Nie – odparł. – Mam sprawę.

– I nie mogła poczekać, aż ściągnę z siebie tę konstrukcję?

– Nie do końca, bo ta sprawa czeka na zewnątrz.

Szczypior obrócił się przez ramię, a Joanna zerknęła w kierunku drzwi. Zobaczyła tylko wątłą starszą kobietę, która stała tyłem do wejścia i obejmowała się ramionami.

– Wiedziałam, że Anka postarzeje się przez związek z tobą, ale nie przypuszczałam, że aż tak.

– To matka mojej znajomej. Może kojarzysz, Julki Byszkiewicz.

Joanna zmrużyła lekko oczy. Nazwisko coś jej mówiło, ale nie przypominała sobie, by kościotrup wcześniej go używał.

– Mówiłem ci o niej.

– Widocznie nie słuchałam.

– To ta, która się zabiła parę miesięcy temu – odparł cicho Kormak.

Chyłka krótkim skinieniem głowy potwierdziła, że pamięta. Szczypior rzeczywiście o tym wspominał, choć chyba specjalnie się nie rozwodził.

– Tyle że jej matka twierdzi, że to nie było samobójstwo – dodał.

– Jak każdy rodzic w podobnej sytuacji.

– Ale mówi, że ma dowody, i…

– Jakie dowody?