– Twarde.
– I co? Widziałeś je?
– Nie – przyznał. – Ale nawet bez nich udało jej się mnie przekonać, że Julka nie odebrała sobie życia. Jej zdaniem została zamordowana.
Joanna westchnęła cicho, przyglądając się Kormakowi. Znała go na tyle dobrze, by wiedzieć, że jeśli głęboko w coś wierzy, to ma ku temu podstawy. W tej chwili ewidentnie tak było.
– I dlaczego przychodzisz z tym do mnie? – rzuciła.
– Bo jej matka chce, żebyś to ty znalazła sprawcę i go oskarżyła.
Chyłka poprawiła dekolt, podciągając go nieco. Przez lata ludzie przychodzili do niej z różnymi absurdalnymi pomysłami, ale tego się nie spodziewała.
– Jak ostatnio sprawdzałam, byłam adwokatem, a nie prokuratorem – odparła. – Wprawdzie ze świeżo odzyskanym prawem do wykonywania zawodu, ale jednak.
– No tak, ale…
– Nie oskarżamy ludzi. Bronimy ich.
– Tyle że ona była już wszędzie – powiedział chudzielec. – Prokuratura za każdym razem odmawiała wszczęcia śledztwa.
– To niech złoży do sądu zażalenie na postawie artykułu trzysta sześć, paragraf jeden, Kodeksu postępowania karnego.
– Eee… chyba już złożyła. To znaczy zrobiła wszystko, co się dało zrobić. Wyczerpała całą drogę prawną.