Skazanie
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Joanna nie była co do tego przekonana, bo była to dość długa procedura. Niewykluczone jednak, że kobieta działała szybko i rzeczywiście dotarła do etapu, w którym sama mogła wyznaczyć adwokata mającego przejąć rolę prokuratora.

– Więc zamarzyło jej się, żebym to ja została oskarżycielem posiłkowym? – spytała Chyłka.

– Na to wygląda.

– To nie robota dla mnie.

– Posłuchaj chociaż, co ma do powiedzenia.

– Nie muszę – rzuciła pod nosem Joanna, a potem rozłożyła ręce. – Czy ja ci naprawdę wyglądam na jakąś paderopodobną kreaturę? Nie oskarżam ludzi, nie pakuję ich do więzień. Chyba że ktoś zacząłby stawiać zarzuty disco­polowcom. Może dołączyłabym się jako subsydiarny.

Szczypior patrzył na nią z nadzieją w oczach, jakby w głębi duszy liczył na to, że Chyłka zmieni zdanie.

– Nie możesz po prostu z nią pogadać? Nic nie stracisz.

– Oprócz czasu, którego zmitrężyłam już dziś dostatecznie.

– Chyłka… proszę.

Trudno było tak po prostu zignorować błagalne spojrzenie Kormaka. W końcu pokręciła głową z niezadowoleniem i mruknęła cicho, by ją tu przyprowadził.

Ledwo chudzielec zaczął odchodzić, jak na zawołanie wróciła pracowniczka salonu. Uśmiech miała niby przyklejony.

– I jak? – spytała.