Tata chciał powiedzieć, że miewa się świetnie, bo ciągle je te karpie, które sprzedał mu pan doktor, lecz milczał. Coś mu mówiło, żeby poczekać i że najważniejszy moment dopiero nadejdzie. Pan doktor Wacławik wyjawił, że jego żona chciałaby mieć lodówkę.
– Pomyślałem więc o panu, panie inspektorze, bo wiem, że pan najlepiej nam doradzi. Przecież pochodzimy z tych samych okolic.
I uśmiechnął się do taty.
– Oczywiście, panie doktorze, przecież to moja branża – zaszczebiotał tata i dodał szybko: – Polecam panu typ GV, system Platr-Munsters z marmurową płytą na górze, cena: dziesięć tysięcy trzysta pięćdziesiąt koron.