Smolarz
Przemysław Piotrowski — Kryminalne i sensacyjne

Męż­czy­zna pozwo­lił żonie obmyć resztę swego ciała. Gdy uznał, że wystar­czy, zacią­gnął się raz jesz­cze, wypił kolejny kie­li­szek i wytarł dło­nie w jedną ze szmat. Zga­sił peta w szklance z wodą i pożą­dli­wym wzro­kiem omiótł pierś żony, którą ta filu­ter­nie wysu­nęła zza głę­bo­kiego dekoltu halki w kolo­rowe kwiaty. Skóra lśniła kro­pel­kami potu, była deli­katna, pach­nąca i nie­zwy­kle kusząca. Ści­snął ją w pal­cach, po czym przy­ssał się do sutka niczym głodne nie­mowlę. Kobieta jęk­nęła i jesz­cze moc­niej przy­ci­snęła jego głowę do swo­jego ciała, a gdy poczuła dło­nie męża na poślad­kach, splu­nęła w dłoń i wtarła ślinę w oko­lice kro­cza. Wśli­zgnęła się udami na jego uda i już miała opaść na ster­czące przy­ro­dze­nie, gdy miło­sne igraszki prze­rwało gło­śne szcze­ka­nie dobie­ga­jące z podwó­rza. Atmos­fera pożą­da­nia pry­sła jak bańka mydlana. Męż­czy­zna gwał­tow­nie wysu­nął się spod part­nerki, klnąc pod nosem.

– Kogo tu, u dia­bła, licho nie­sie o tej porze? – wark­nął poiry­to­wany. Z powro­tem nacią­gnął majtki i wyj­rzał przez okno. W oddali dostrzegł sunące przy ścia­nie lasu pochod­nie.