– Kto to? – zapytała niepewnie kobieta. W jej głosie można było wyczuć narastający niepokój.
– Ludzie – odparł.
– Jacy ludzie?
– Źli ludzie. Moja wintówka?
– W sieni.
– Czekaj tu, pilnuj dzieci, nie wychodź. Ja się tym zajmę.
– Ale…
– Rzekłem!
Ton męża nie pozostawiał pola do dyskusji. To on zawsze podejmował istotne decyzje, bo taka była jego rola. W wyklętej rodzinie od lat panował wyraźny podział obowiązków, a zasady były rygorystyczne, sztywne i niezmienne. Kobieta zajmowała się chałupą i dziećmi, a mężczyzna zarabiał na chleb ciężką pracą przy wypalaniu węgla drzewnego. I choć jej natura nie zawsze współgrała z filozofią głowy rodziny, to nie miała większego wyboru, a uczucie, jakie z czasem zrodziło się między nimi, sprawiło, że przyswoiła system wartości męża i po pewnym czasie się w nim rozsmakowała, przeszłość i tradycję przodków zamykając w jednej z licznych szufladek na dnie serca, gdzie kryją się najbardziej dyskretne i intymne kobiece tajemnice.