Śnieg przykryje
Michał Śmielak — Kryminały

– Taki to już mój los, kurwa jego mać – skomentował Rysiek, ciskając łyżką do talerza. – Nawet zupy zjeść nie mogę w spokoju.

– Niech pan skończy jeść – uspokoił go policjant. – Ja zgłoszę na komendzie, żeby się przygotowali.

Odwrócił się od gospodarza i wziął pod rękę Halinę, po czym zaprowadził ją do salonu.

– Muszę wezwać karetkę – wyszeptał.

– Byle szybko – odparła Halina.

– Ile go nie było? – zapytał, wybierając na telefonie odpowiedni numer.

– Dwadzieścia pięć lat – odrzekła, a słysząc wypowiedziane przez siebie słowa, aż usiadła z wrażenia na kanapie. – Zaginął równo dwadzieścia pięć lat temu, dzień przed Wigilią.