Stany Podzielone Ameryki
Łukasz Pawłowski — Literatura faktu

Relację z tej wymiany zdań przytoczył sam Donald Trump podczas wystąpienia w jednym z prawicowych think tankówii. I dziwił się, że nie została upubliczniona wcześniej, jeszcze w czasie jego urzędowania. Zaznaczał co prawda, że jego groźba była swego rodzaju taktyką negocjacyjną i miała na celu skłonić państwa europejskie do zwiększenia wydatków na zbrojenia. „Gdybym powiedział: «Nie to mam na myśli», z jakiego powodu mieliby płacić? Ktoś musiał to powiedzieć” – prze­konywał. Inni uczestnicy szczytu, na których powołali się dziennikarze „Washington Post”, twierdzili, że groźby Trumpa nie były aż tak jednoznaczne. Miał oświadczyć, że jeśli inne państwa nie będą wydawały na zbrojenia więcej, on „zrobi swoje”.

Niezależnie od tego, jak dokładnie przebiegała rozmowa, warto zwrócić uwagę, że Trump przytoczył ją właśnie w tej formie, i zrobił to nie przypadkiem, lecz celowo, licząc na uznanie ze strony publiczności. Wiele nam to mówi nie tylko o samym kandydacie i jego sposobie prowadzenia polityki, lecz także o nastrojach panujących wśród wielu Amerykanów, których były prezydent chciał w ten sposób przekonać do tego, by pozwolili mu wrócić do Białego Domu na kolejne cztery lata.