Stoner
John Williams — Literatura piękna

Jego gospodarze wciąż mu dokładali pracy, żeby się nim wysługiwać, a w długie wieczory Stoner siedział u siebie w pokoju i systematycznie powtarzał materiał z zajęć. Był na studiach inżynierskich, kierunek rolnictwo, i w trzecim semestrze miał do zaliczenia dwa przedmioty podstawowe: wykład z gleboznawstwa i ogólnouczelniany semestralny zarys historii literatury angielskiej, zwany też kanonem, dla wszystkich obowiązkowy, mimo że raczej pro forma.

Całkiem nieźle sobie radził z kursami kierunkowymi, chociaż wymagały sporego nakładu pracy i zapamiętania wielu wiadomości. Gleboznawstwo nawet go zaciekawiło. Do głowy by mu nie przyszło, że te brązowawe grudy, które orał i bronował, od kiedy był mały, są czymś więcej niż grudami, i już zaczynało świtać mu powoli w głowie, że wiedza ze studiów, stale poszerzana, może mu się przydać, gdy wróci na wieś do ojca. Lecz obowiązkowe zajęcia z kanonu literatury nie dawały mu spokoju, nurtowały go. Pierwszy raz w życiu spotkał się z czymś takim.