We mnie ujrzysz powolne ognia dogasanie,
Żar, który swoją młodość, grę płomieni żwawą,
Obrócił w popiół – własne śmiertelne posłanie,
Gdzie skona tym strawiony, co było mu strawą.
Ujrzysz – lecz zaczniesz odtąd, zwykłym serca prawem,
Kochać goręcej to, co stracić masz niebawem[1].
Gdy zapadła cisza, ktoś w sali odchrząknął. Sloane jeszcze powtórzył ostatnie linijki, lecz już swym bezbarwnym głosem:
Ujrzysz – lecz zaczniesz odtąd, zwykłym serca prawem,
Kochać goręcej to, co stracić masz niebawem.
Znowu spojrzał na Stonera i powiedział szorstko:
– Sam Szekspir mówi do pana z odległości trzech stuleci. Czy pan go w ogóle słyszy?