– Widziałem pańskie oceny. – Zawiesił na chwilę głos, podniósł teczkę z biurka i popatrzył na nią z ironicznym chłodem. – Pan wybaczy wścibstwo.
Stoner oblizał wargi i poruszył się na krześle. Chciał tak spleść wielkie dłonie, by jakoś je ukryć.
– Nie ma problemu – odpowiedział z chrypką w głosie.
Sloane kiwnął głową.
– W porządku. Jeśli dobrze widzę, wpierw studiował pan rolnictwo, ale gdzieś na drugim roku rozmyślił się pan i poszedł na anglistykę.
– Zgadza się – odrzekł mu Stoner.
Sloane odchylił się do tyłu i chwilę zapatrzył w kwadratową plamę światła, które wpadało z góry przez niewielkie okno. Złączył dłonie koniuszkami palców i odwrócił się ku młodzieńcowi, który siedział sztywno przed nim.
– Zaprosiłem pana, by panu przekazać, że trzeba złożyć podanie z oficjalną prośbą o zmianę kierunku studiów, w którym musi pan zaznaczyć, z czego na co chce się przenieść. Proszę iść do dziekanatu, pięć minut to panu zajmie. Poradzi pan sobie?
– Oczywiście, panie profesorze – odpowiedział Stoner.
– Ale, jak się pan domyśla, to był tylko pretekst, żeby z panem porozmawiać. Czy mogę zapytać o pana plany na przyszłość?