Stoner
John Williams — Literatura piękna

– Oczywiście – odrzekł Stoner. Popatrzył na swoje dłonie, które trzymał w ciasnym splocie.

Sloane musnął palcami teczkę dokumentów leżącą na biurku.

– Trafił pan na pierwszy rok później niż przeciętny student, jeśli się nie mylę. Miał pan już prawie dwadzieścia lat?

– Tak – powiedział Stoner.

– I zamierzał pan studiować rolnictwo?

– Zgadza się.

Sloane oparł się na krześle i wpatrzył w wysoki sufit, który tonął w cieniu. Rzucił pytanie znienacka:

– A teraz co pan zamierza?

Stoner siedział cicho. Nad tym się nie zastanawiał. Odezwał się wreszcie z niezadowoleniem w głosie:

– Nie wiem, jeszcze nie myślałem.

– A jak podoba się panu myśl, by kiedyś opuścić mury tego zgromadzenia i, jak to mówią, „powrócić do świata”?

W zakłopotaniu Stoner się uśmiechnął.

– Wcale, panie profesorze.

Sloane stuknął palcem o teczkę.

– Tutaj przeczytałem, że wychował się pan na wsi. Rodzice rolnicy?

Stoner potwierdził skinieniem.

– Chciałby pan wrócić do pracy na gospodarstwie, kiedy dostanie pan dyplom?

– Nie chcę – odrzekł Stoner, sam się sobie dziwiąc, z jakim przekonaniem powiedział te słowa. Sam by nie przypuszczał, że właśnie podjął decyzję.

Sloane pokiwał głową.