– Warsztat literaturoznawcy może się nie przydać przy pracy na roli.
– Nie wrócę – powiedział Stoner, jakby nie słyszał słów Sloane’a. – A co zrobię, nie wiem. – Popatrzył na swoje dłonie i przemówił w ich kierunku: – Ciężko uwierzyć, że to już niedługo i w tym roku kończę studia.
Sloane zauważył mimochodem:
– Nikt pana stąd nie wyrzuca. Tylko nie ma pan, jak sądzę, większych oszczędności?
Stoner potwierdził, kiwając głową.
– Lecz ma pan wysoką średnią. Jeżeli nie liczyć… – uniósłszy brwi, Sloane uśmiechnął się do siebie – jeżeli nie liczyć wykładu na drugim roku, ma pan same piątki z historii literatury; z reszty przedmiotów nic poniżej cztery zero. Gdyby był pan w stanie jakoś się utrzymać przez rok po dyplomie, dałby pan radę napisać pracę magisterską, a potem zacząć wykładać w trakcie studiów doktoranckich. Pod warunkiem oczywiście, że w ogóle coś takiego leży w pańskich planach.
Stoner się odsunął.
– Ale w jakim sensie? – spytał, słysząc przestrach w swoim głosie.
Sloane się pochylił, przybliżając ku niemu szczupłą i pociągłą twarz; Stoner spostrzegł, jak jego zmarszczki się wygładzają, a oschły, kpiący ton głosu nieco łagodnieje i staje się poufały.