Byli w kuchni sami, bo odkąd Stoner zamieszkał u Foote’ów, ci zaczęli wstawać późno, co weszło im w nawyk. Jednak ani przy śniadaniu, ani po nim Stoner nie zebrał się w sobie, żeby powiedzieć rodzicom o zmianie swych planów i o tym, że już nie wróci na rodzinną gospodarkę. Ze dwa razy już był blisko, żeby się odezwać, ale patrzył wtedy na ich zbrązowiałe twarze wystające z nowych ubrań, zdając sobie sprawę, jak długą podróż odbyli i ile już lat czekali na jego powrót do domu. Wysiedział bez ruchu, aż dopili kawę, a Foote’owie wstali i przyszli do kuchni. Powiedział wtedy, że musi wyjść wcześniej na uniwersytet i tam się spotkają na uroczystościach.
Chodził bez celu pomiędzy gmachami z czarną togą w ręce i z czarnym biretem, które wypożyczył; niewygodnie mu tak było, lecz nie miał ich gdzie zostawić. Zastanawiał się nad tym, co powie rodzicom, i wreszcie zrozumiał, że decyzja już zapadła, i niemal zapragnął jeszcze ją odwołać. Poczuł, że może nie unieść swego zuchwałego planu, i zaczął tęsknić za światem, który zostawił za sobą. Żałował, że coś traci i że coś tracą też jego rodzice, ale mimo żalu czuł, że już oddala się od nich.