Stoner
John Williams — Literatura piękna

Do Columbii wziął ze sobą nowy garnitur z czarnego sukna zamówiony wysyłkowo z katalogu Sears & Roebuck za pieniądze matki ze sprzedaży jajek, znoszone palto po ojcu, niebieskie serżowe spodnie, w których raz na miesiąc chodził do kościoła metodystów w Boonville, dwie białe koszule, dwie zmiany odzieży roboczej, a w kieszeni dwadzieścia pięć dolarów, które ojciec pożyczył od sąsiada pod zastaw ozimej pszenicy. Stoner szedł pieszo od Boonville, dokąd rodzice dowieźli go wcześnie rano gospodarską linijką ciągniętą przez muła.

Był to ciepły dzień jesienny i kurzyło się na drodze z Boonville do Columbii. Stoner uszedł już prawie godzinę, kiedy podjechała do niego furmanka i woźnica spytał, czyby go nie podwieźć. Stoner skinął głową, potwierdził, że chętnie, i usiadł na koźle. Jego spodnie z serży były do kolan czerwone od kurzu, na ogorzałej od słońca i wiatru twarzy miał zaschniętą warstwę brudu tam, gdzie pył zmieszał się z potem. Podczas długiej jazdy niezdarnie otrzepywał spodnie i rozczesywał palcami proste, zapiaszczone, odstające włosy.

Dojechali do Columbii późnym popołudniem. Woźnica wysadził Stonera przy wjeździe do miasta i pokazał na budynki w cieniu wielkich wiązów.