Stoner
John Williams — Literatura piękna

– To jest twoja szkoła wyższa – powiedział. – Tu będziesz chodził się uczyć.

Kiedy woźnica odjechał, Stoner stał przez parę minut w zupełnym bezruchu, gapiąc się na gmachy. Pierwszy raz widział na oczy coś tak imponującego. Budynki z czerwonej cegły rozciągały się za szerokim pasem zieleni poprzecinanym kamiennymi alejkami i rabatkami. Stoner patrzył osłupiały, ale poczuł też od razu spokój i pogodę ducha, jakich dotąd nie znał. Choć późno już się robiło, przez dłuższą chwilę obchodził teren uczelni i nieśmiało się przyglądał, jakby nie miał tam prawa wstępu.

Zdążyło się prawie ściemnić, zanim zapytał przechodnia, którędy do Ashland Gravel, drogi prowadzącej do gospodarstwa pana Jima Foote’a, brata ciotecznego matki, u którego miał pomagać. Do białego drewnianego jednopiętrowego domu, gdzie miał odtąd mieszkać, doszedł już po zmroku. Nie znał państwa Foote’ów, niezręcznie mu zatem było zjawiać się tak późno.